Benvenuti al Sud!

"Quando un forestiero viene al Sud piange due volte, quando arriva e quando parte" - "Na południu obcy płaczą dwukrotnie - przyjeżdżając i odjeżdżając" - jak mówił Mattia Volpe w filmie Benvenuti al Sud. Tak też było w moim przypadku. Będąc uprzedzona przez znajomych Włochów, że w Calabrii nie ma co robić, nie spodziewałam się, jak wiele ta kraina ma do zaoferowania.

Mieszkałam w Cosenzy, skąd miałam dobry dojazd zarówno na wybrzeże zachodnie jak i wschodnie oraz do pobliskiego Parku Narodowego w Sila. Różnorodność krajobrazów pozwala każdemu na znalezienie czegoś dla siebie - fani sportów wodnych znajdą na plaży w Gizzerii miejsce, gdzie mogą uprawiać kitesurfing, czy windsurfing. Tych, którzy wolą plażowanie, zachwyci Tropea z piękną piaszczystą plażą oraz wodą o szafirowej barwie czy jeden z kurortów oznaczonych Bandierą Blu - Ciro' - skąd pochodzi też doskonałe wino. Grota w San Nicola Arcella stanowi niebiański wręcz zakątek, dokąd dostać się nie jest łatwo - autobus zostawia nas całkiem spory kawałek od plaży, ale tu można liczyć na autostop :) oraz wiele schodów do pokonania. Ten niewielki kawałek plaży wart jest jednak wysiłku - nie jest zaludniony i wydaje się niebiański. Również pobliska Praia a Mare oferuje interesujące widoki - wystarczy wypożyczyć rower wodny, by móc opłynąć wyspę Dino oraz zwiedzić wnętrza jej grot, gęsto zamieszkanych przez przecudnej urody kolorowe ryby.

Będąc w Tropei razem z koleżanką znalazłyśmy ofertę rejsu po wyspach Liparyjskich. Miał on się odbyć dopiero następnego dnia, ale postanowiłyśmy, że nie wyjedziemy bez ich zobaczenia :) Dzień spędziłyśmy na plaży, odpoczywając w cieniu skał, a wieczorem wybrałyśmy się zwiedzać to niewielkie miasteczko. Specjalnością jest tu czerwona cebula, więc raczyłyśmy się pizzą z tym dodatkiem przygotowanym na trzy różne sposoby, kupiłyśmy konfiturę (również z cebuli - pyszna!) i usiadłyśmy wchłaniając atmosferę tego miejsca. Zdecydowałyśmy, że będziemy spać na plaży w pobliżu groty, ale w środku nocy obudził nas odgłos kopania - już zastanawiałyśmy się, jaki skarb lub czyje zwłoki będą tu zakopywać, na szczęście okazało się, że chcą po prostu stworzyć bęben, przykrywając wykopaną dziurę w piasku drewnianą płytą, wobec czego do snu kołysały nas tej nocy bębny :)

Rano obudziłyśmy się w towarzystwie innych amatorów tego tysiącgwiazdkowego hotelu, ale szybko ich opuściliśmy spiesząc się na prom. Rejs był niesamowity - najpierw Vesuvio i kąpiel w błotach siarkowych, potem Lipari, najbardziej turystyczna z tych trzech oraz Stromboli - wyspa z wulkanem, który wybucha średnio co 20 minut oraz czarną plażą wulkaniczną, gdzie miałyśmy okazję posmakować czarnych lodów. W drodze powrotnej żegnały nas delfiny, wyskakujące z morza oraz ostatnie promienie zachodzącego słońca.

Kto lubi odwiedzać historyczne miejsca, może odwiedzić zamek w Corigliano o przepięknej sali z kryształowymi żyrandolami, gdzie mają miejsce także wystawy fotograficzne, lub ten w Scilla, z murów którego skąd rozciąga się przepiękna panorama. Zjawiskowy jest również ten w Le Castella, położony właściwie na morzu. W Diamante natomiast spacerując ulicami i rozkoszując się smakiem gelato lub granity o smaku cedrowym można nacieszyć oko patrząc na murale, zdobiące niemal każdy budynek.

Na wybrzeże Morza Tyrreńskiego zawiezie nas pociąg, jadący wzdłuż plaż, lub autobus jadący po autostradach zawieszonych na wiaduktach o wysokości ponad 200 m, co daje podróżującym możliwość podziwiania panoramy złożonej z wybrzeża oraz skał wystrzeliwujących ponad głowami.

Wieczorem czeka nas również wiele atrakcji - wzdłuż rzeki Crati w Cosenzy latem rozkładają się mini stoiska okolicznych lokali oraz scena, na której odbywają się koncerty. Jeśli rodzaj muzyki komuś nie będzie odpowiadał, może przejść do stoiska dalej, by znaleźć coś dla siebie. Także miłośnicy kuchni opuszczą to miejsce zadowoleni - znaleźć tu można nie tylko pizzę (z pieca opalanego drewnem, oczywiście) ale także specjały kuchni greckiej, meksykańskiej, jak i wiele innych. Fanów jazzu skusi Morano Calabro, jedno z miast wpisanych na listę I borghi piu' belli d'Italia, zbudowanego jak szopka, na którego placu ustawia się scenę, wokół której gromadzi się publiczność.

Jeśli marzy nam się większa impreza, warto wybrać się na wybrzeże, do Gizzerii, San Lucido, czy Diamante, gdzie przy plaży odbywają się imprezy, czy do Il Castello - klubu mieszczącego się w ruinach zamku, gdzie oprócz typowej muzyki tanecznej w osobnej 'komnacie' na świeżym powietrzu tańczyć można tarantellę.

Calabria zachwyciła mnie swoją różnorodnością, pięknem natury, pośród której żyją interesujący i bardzo serdeczni ludzie, zawsze chętni do pomocy, jak i kuchnią, w której dominującą przyprawą jest pikantne peperoncino. Na deser - tartufo z Pizzo - lodowy przysmak z płynnym wnętrzem. Viva la dolce vita!

Autor: Anna Guja

sunrise in calabria with fishing boat by coolabanana, on Flickr


Przewodniki



Galeria



Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania witryn www.yougo.pl, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
OK