Wakacje: Rumunia - Droga Transfogaraska, część I

Od zawsze marzy mi się Transfogarska i Transalpina. Przeczytałam mnóstwo, wiele na temat trasy pod różnym kątem: historycznym, geograficznym, najpiękniejszych tras motocyklowych, najniebezpieczniejszych dróg. Grzechem według mnie byłoby wjechanie do Rumuni i szybkie dojechanie do Transfogarskiej i tylko przejazd po niej. My jesteśmy takie szwędaczki i zawsze jadąc gdziekolwiek po drodze wyszukujemy i zwiedzamy ciekawe miejsca, zabytki, krainy. Tak też i w tym przypadku.

Jedne z najbardziej malowniczych tras górskich na świecie. Trasa Transfogarska biegnie na wysokości 2034m z różnica poziomów 1500 m a  Transalpina na przełęczy Urdele na 2145m. Pierwsza hardcorowa, ale malownicza, druga uładzona i niedawno wyasfaltowana (2010 r.). Obydwie nie są przejezdne zimą.

Mapa: Droga Transfogaraska

Transfogarską (droga krajowa DN7C  lub po prostu droga 7C ) można pojechać właściwie, jedynie tylko w ciągu 2 miesięcy. Otwarta jest od 15 czerwca do 15 września, ale często na początek i koniec tego okresu jest niedostępna z racji panującej  aury. Dzieje się tak ponieważ trasa położona jest na wysokości ponad 2000 m n.p.m. i gdy na dole jest cieplutko tam już lub jeszcze leży śnieg i droga jest nieprzejezdna. Były jednak takie lata, że i 1 listopada można było przejechać. To jedna z najbardziej krętych i najwyżej położonych dróg w Europie. Znajduje się w części środkowej Rumunii i przecina najwyższe pasmo Karpat Południowych - Góry Fogarskie. Droga ma ponad 100 km i powstała z inicjatywy Nicolae Causescu w latach 1970-1974. Miała znaczenie militarne i miała być manifestacją możliwości technicznych Rumunii. Dyktator chciał stworzyć drogę dla armii i czołgów, które mogłyby szybko i niezauważalnie przemieścić się z Pitesti przy trasie do Bukaresztu w okolice Sibiu. Jej budowa pochłonęła ogromne ilości pieniędzy, sił i życia ludzkiego (podczas prac zginęło 40 osób). Wykonawcami morderczych prac byli głównie żołnierze (tysiące osób), którzy do wysadzenia skał zużyli przeszło 6 mln kg dynamitu. Wysadzono w powietrze granit, tworząc na skalnych półkach tunele, wiadukty, wąskie przejazdy a wszystko to nad kilkusetmetrowymi przepaściami. Prawie kilometrowej długości surowy tunel o nieociosanych ścianach jest tak szeroki, że może faktycznie przejechać nim kolumna czołgów. Biegnie od Sybin do Pitesti.

Obecnie droga ta stanowi jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych Rumunii. Jest jednocześnie granicą pomiędzy krainami Transylwania oraz Muntenia. Lato w Rumunii trwa od maja do października i to jest najlepszy okres do zwiedzania tego kraju. Oczywiście pod kątem Transfogarskiej i Transalpiny biorę pod uwagę tylko i wyłącznie samochód. W ogóle przedkładam jazdę własnym samochodem ponad samolot, autokar, motor, rower czy pociąg.

Zatrzymuję się, gdy tylko cos ciekawego zobaczę. Planuję po drodze zobaczenie ciekawych miejsc. Robię postój kiedy mi odpowiada. Nie znoszę na siłę towarzystwa, które mi nie odpowiada. Mam komfort posiadania wszystkiego pod ręką.

Rumunia jest bardzo blisko, bo niespełna 200 km od polskiej granicy i wkraczamy w świat wciąż jeszcze mało znany Polakom, odmienny od stereotypów ostatnich lat. Krajobrazy i gościnność są tu bardziej niż zachwycającourzekające. Pełne klimatu rumuńskie wsie i miasteczka są niezwykle gościnne i przyjazne.

Samochód na tę wyprawę musi być sprawny, najlepiej po przeglądzie i mieć najlepiej opony klasy AT (opony terenowe All Terain), ale „zwykła” osobówka też da radę. Przecież Rumuni swoimi daciami też jeżdżą i biwakująna Transfogarskiej. Dobrze mieć zapas paliwa i wyciągarkę, która musi się koniecznie przydać, ale może być pomocna. Trzeba mieć kompletu dokumentów i ubezpieczeń wymaganych w ruchu międzynarodowym. Rumunia jest i w Unii i Schengen i chociaż w obrębie strefy Schengen nie trzeba okazywać paszportu przy przekraczaniu granicy, niemniej jednak warto mieć przy sobie paszport lub dowód osobisty. Zdarzają się sytuacje kiedy trzeba będzie potwierdzić swoją tożsamość a prawo jazdy czy karta kredytowa nie są uznawane za ważny dokument podróży ani dowód tożsamości. Gdy podróżuje dziecko z dorosłymi, którzy nie są jego opiekunami prawnymi, lub w towarzystwie tylko jednego rodzica, prócz swojego paszportu lub dowodu osobistego może potrzebować dodatkowego (oficjalnego) dokumentu podpisanego przez obydwoje rodziców, drugiego rodzica lub opiekuna prawnego (opiekunów prawnych), w którym wyrażą oni zgodę na jego podróż. Nie ma przepisów UE odnośnie tego więc każdy kraj UE decyduje sam o okazaniu takich dokumentów.  Konieczne i oczywiste jest ubezpieczenie kosztów leczenia.

Raczej koniecznie trzeba mieć CB radio; różnie może być. No i dzisiaj już powszechne GPS, najprostszy nawet Garmin. Odradza się też raczej podróżowanie nocą ze względu na zły stan dróg, często nieoznaczone zwężenia dróg, nieoświetlone pojazdy zaparkowane na poboczach a już szczególnie nieoświetlone furmanki. Wszyscy turyści muszą być także przygotowani na wydatek drobnych sum podczas kontroli drogowych.

Jeżeli nastawiamy się na spanie „na dziko”- a wzdłuż Transfogarskiej jest to dozwolone to musimy mieć sprzęt biwakowy i zapasy wody oraz prowiant. Sprzęt wedle własnych preferencji, ale koniecznie latarki i zapas baterii, młotek, nóż, plandeka, ładowarki do sprzętów jakie zabieramy ze sobą, palnik i kartusze z gazem, naczynia. Jeśli mamy dużo miejsca w aucie i stać nas na zbytek (ale czasem bardzo konieczny) to kupujemy turystyczny prysznic i toaletę (naprawdę niewielkie pieniądze, a komfort niesamowity na biwaku). Namiot i maty najlepiej samorozkładające się; niestety samosięnieskładające ?. Trzeba mieć koniecznie żyłkę podróżnika, sporo poczucia humoru, dystansu do siebie i innych oraz otwarte oczy i serce.

Oczywiście zaraz po przekroczeniu rumuńskiej granicy kierujemy się na Sapanţa i „Wesoły cmentarz” z rzeźbionymi, malowanymi nagrobkami i epitafiami dowcipnie opisującymi życie zmarłych. Jest tak unikatowy, że wraz z innymi rumuńskimi cerkwiami w 1999 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W obecnej formie cmentarz funkcjonuje od 1935 roku, w którym to Stan Ioan Patra?, miejscowy artysta po raz pierwszy wykonała wesołe epitafium. Z pewnością był zdania, że o zmarłych mówi się tylko dobrze lub wcale; ale czyż nie lepiej wspominać ludzi z humorem? Może nawet wredna teściowa po śmierci wreszcie wywoła u nas uśmiech nie złość. Jest tu około 800 nagrobków. Niestety do odczytania napisów potrzebujemy tłumacza. Zbaczamy z drogi, bo udajemy się pod ukraińską granicę (2 km od granicy z Ukrainą), ale koniecznie musimy zobaczyć! Tak jak i niepowtarzalny rumuński folklor oraz unikatową drewnianą architekturę tego regionu, który nazywa się Maramuresz.Od Satu Mare do Sapanty jest 85 km.

Następnie udajemy się do Sighisoary, niezwykłego zabytku. Z Sapanty do Sighisoary przez Bystrzycę jest 300 km. To średniowieczne miasteczko dzisiaj trochę zaniedbane, ale zachowane w nienaruszonym stanie jest przykładem ufortyfikowanego grodu z XIV- wieczną twierdzą, dziewięcioma wieżami, brukowanymi uliczkami, kościołami i pozostałościami po niemieckich osadnikach, którzy założyli to miasto. Właśnie w tłumaczeniu z niemieckiego na polski Sighisoara to Siedmiogród i oznacza kraj siedmiu miast niemieckich. Dzięki swojej unikalnej architekturze właśnie oraz faktowi iż cała średniowieczna cytadela jest wciąż zamieszkana (jest jedną z nielicznych zamieszkałych twierdz w Europie- podobnie jak Pałac Dioklecjana w Splicie), Sighisoara znalazła się na liście UNESCOO. Koniecznie trzeba zobaczyć Wieżą Zegarową – symbol miasta oraz kościół na wzgórzu, do którego wiodą unikalne zakryte schody. To właśnie niedaleko Wieży Zegarowej jest miejsce urodzenia Vlada Draculi, znanego jako Vlad Tepes (Vlad Palownik), władca prowincji Wołoszczyzny. Dom Drakuli znajduje się na Placu Cytadeli. Turodził się Vlad Tepes, będący inspiracją dla postaci Draculi. Nad wejściem do domu wisi smok. Na parterze jest restauracja, a na pierwszym piętrze mieści się Muzeum Broni. Koniecznie należy odwiedzić te trzy muzea: Muzeum Historyczne, Kolekcja Broni i Sala Tortur a do nich wszystkich można wejść wykupując tylko jeden bilet.
Oprócz Sighisoary jeszcze Braszów i Sibiu odwiedzamy z wielkim zainteresowaniem.

Z Sighisoary do Braszowa jest 120 km. Średniowieczna starówka Braszowa z gotyckim Czarnym Kościołem to miejsce o niezapomnianym uroku. Czarny Kościół był w XV wieku najdalej na wschód Europy wysuniętą katedrą katolicką. Warto wybrać się na wzgórze Tampa, by podziwiać fragmenty zachowanych murów miejskich i Şchei czyli dawną dzielnicę rumuńską, za murami miejskimi. Niedaleko, bo tylko 4o km od Braszowa jest XIV- wieczny Baiły Zamek w Bran  czyli legendarna siedziba Drakuli. Sam zamek jest uroczy, malowniczy, ale swoją sławę zawdzięcza tylko Bramowi Stokerowi, który w swojej powieści uczynił go siedzibą Drakuli. A prawdziwą jego siedzibą był zamek Poenari. Jest tu masa miejsc noclegowych i wszelkich atrakcji „pod turystę” łącznie „wampirycznymi” cenami. Wszystko podrabiana, naciągane, drakulopodobne.

Z Braszowa do Sibiu są 142 km. Sybin ma ciekawe położenie, bo jest dobrym miejscem strategicznym, łatwym do obrony a część miasta leży na niewielkim 200-metrowym wzgórzu. Składa się z dwóch części: Dolnego i Górnego Miasta i kiedyś Górne było dla bogaczy a Dolne zamieszkiwali rzemieślnicy   i  biedniejsi. Sybin jest sławny z „domów z oczami”, a chodzi o okna i wywietrzniki domów kupieckich, które wyglądają jak oczy, no i oczywiście z Mostu Kłamców. Według legendy jeśli ktoś stanie na moście a kłami wtedy most się zawali. Jest to pierwsza żeliwna konstrukcja w całej Transylwanii. A mit ten specjalnie obalał Causescu wielokrotnie spacerując w tę i z powrotem po moście. Warto zobaczyć też Bramę Schodową czyli pasaż łączący oba miasta, wzdłuż którego ustawionych jest mnóstwo straganów.

Nie można sobie odmówić też wypadu z Braszowa do Zamku Peles; to tylko 47 km, ale to prawdziwe muzeum techniki pełne jednocześnie dział sztuki. To tu zainstalowano najnowocześniejsze w owym czasie urządzenia czyniące życie łatwym i przyjemnym. Ujarzmiono wodę i w 1897 roku uruchomiono hydroelektrownię, która zaopatrywała w energię trzy tysiące żarówek, kilkadziesiąt lamp w parku        i osiem silników elektrycznych. Zainstalowano dzwonki sygnalizacyjne, systemy powiadomień, dwie windy i pierwsze w Europie (nowożytnej, bo odkryto też na Krecie spłukiwane toalety) WC z bieżącą wodą. Było też zainstalowane centralne ogrzewanie, nawilżanie powietrza, ruchomy szklany dach nad dziedzińcem (na guzik!), elektryczne organy i podobny do gramofonu instrument odtwarzający muzykę. W 1901 roku zainstalowano centralny odkurzacz, a potem pierwszy w Rumunii telefon i pierwsze w kraju kino. Mają tu pokaźne kolekcje broni, szkła, zegarów, witraży, srebra. Piękny baśniowy zameczek, którego nie można pominąć będą w Rumunii. I tak Blisko siedziby Drakuli!

Czas wyruszyć na TRASĘ. Z Sybin do Cartisoary jest 46 km i tu tak mniej więcej zaczyna się Transfogarska. Teoretycznie trasę można przejechać w 3 - 4 godziny, ale po to tu jedziemy, by się nią delektować, nie przejechać. Po około 20 minutach od Cartisoary ukazują się już przepiękne widoki – zakrętasy, serpentyny, więc i jechać trzeba ostrożnie i powoli, bo i rozsądnie trzeba i podziwiać, napatrzeć się trzeba. Są zresztą tablice ostrzegawcze o zakrętach i zredukowaniu prędkości. Warto zatrzymać się co pewien czas, by podziwiać widoki, wdychać czyste, świeże,  górskie powietrze, porobić zdjęcia. Żadne zdjęcie nie odda tego co zobaczymy i nam się wyryje w pamięci. Warto i można też biwakować. Tym bardziej, że turystyka piesza jest tu bardzo popularna i wiele osób wybiera się właśnie na własnych nogach i śpią tam dokąd dojdą stawiając namiot. W niektórych miejscach trzeba bardzo uważać, bo brak barierek a jadąc dosłownie w chmurach może to być niebezpieczne. Nawierzchnia jest jednak całkiem dobra a najbardziej malownicze serpentyny to około 40 km; cała trasa 108 km.

Niesamowite wrażenie robi przejazd przez tunel; straszny, zabezpieczony stalowymi wrotami. Niedaleko była jedna z siedzib Causescu. Do Budy od Cartisoary jest 58 km. Niedaleko na północnym skraju tunelu jest jezioro Balea, przy którym znajdują się dwa całoroczne schroniska turystyczne i stacja meteorologiczna. Tu właśnie powstał pierwszy w tej części Europy hotel zimowy z lodu i śniegu w 2006 roku. Dalej jest śliczny 60 metrowy wodospad BaleaCascada i kolejka linowa do Balea Lac (górna stacja kolejki). W ten sposób piechurzy nadrabiają 12 km wędrówki. Jest tu też polanka, całkiem spora, odpowiednie miejsce na wypoczynek, biwak i nawet ognisko. Nie ma zakazów ani płatnych parkingów. Pasterze wypasają owce i trafia się czasem niedźwiedź i wilk…
A przed nami Jezioro Vidraru – sztuczny zbiornik stworzony dzięki tamie Barajul Vidraru zbudowanej w 1966 roku. Położone  834,00m n.p.m. i ma powierzchnię 8,93 km2. Trasa wzdłuż jeziora ciągnie się przez około 30 km i czasami jesteśmy bardzo blisko wody a czasami bardzo daleko. W miarę najwięcej jeziora widać z tamy. Jednakże bardzo tu tłoczno i ciężko znaleźć wolne miejsce na parkingu. Zapora na rzece Ardżesz, ma 166 metrów wysokości i możliwy jest z niej skok na bungee. Na środku zapory jest skrzyżowanie i można zobaczyć dwa tunele. Jest też taras widokowy.Tuż obok niej znajduje się gigantyczny, wykonany z metalu pomnik siłacza lub wg innych Drakuli.

Po kilku kilometrach widać ruiny zamku Poienari, ale nie ma oznakowani. Jest to zamek z XIII wieku a Drakula ponoć urzędował w XV. Trzeba pokonać 1400 schodków, by dostać się do ruin. Wstęp jest płatny. Ruiny jak ruiny, ale najważniejsza jest świadomość, ze to ten prawdziwy zamek Drakuli.

Jadąc dalej malowniczą Doliną Arges dojeżdżamy do Curtea de Arges założonego w XIV wieku. Są tu dwie cerkwie metropolitarna i książęca. Po kolejnych 35 kilometrach trafiamy do Ramnicu Valcea i tam Monastyr Turnu, który pięknie komponuje się w krajobrazie gór Cozia. Wpisany jest na listę UNESCO. Odcinek Ramnicu Valcea – Talmaciu to niezwykle malowniczy Przełom Czerwonej Wieży, bo jedzie się malowniczą droga pośród czerwonych strzelistych skał. Ma długość około 42km. W Bascov można skręcić w prawo i kierować się na Transalpejską, bądź w lewo i zwiedzić Pitestii/lub znajdującą się fabrykę i siedzibę marki samochodów Dacia w pobliskim Mioveni. Samo Pitesti ma niechlubną sławę „eksperymentu Pitesti” o czym najlepiej przeczytać w „Bukareszt. Kurz i krew". To „najbardziej barbarzyńskie więzienie współczesnego świata”.

Autor: Monika S.

Część 2, opowiadającą o trasie Transalpina znajdziesz tutaj.


Przewodniki



Galeria



Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji oraz w celu usprawnienia funkcjonowania witryn www.yougo.pl, korzystamy z technologii plików cookies. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były instalowanie na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. Dalsze korzystanie z witryny oznacza zgodę na wykorzystanie plików cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
OK